Jedna mała dziewczynka tłumaczyła mi kiedyś, że niebieski nie jest dla dziewczyn, a różowy nie dla chłopaków. Czarny jest chłopięcy, chociaż czarny to również kolor wyrafinowanych kobiet. Nie słuchała, że kolory to kolory i każdy może sobie nosić co chce. Dlaczego z reszta miałaby mnie słuchać, skoro takiego podziału nauczyła ją mama. A mama dla małej dziewczynki to przecież wyrocznia. Z tym podziałem spotykam się często teraz, kiedy sama mam dziecko. Widzę małe dziewczynki wystrojone na różowo od stóp do głów, jak gdyby nie istniały inne kolory. Widzę chłopców w szarościach i brązach i nie zgadzam się na to. Dzieci lubią żywe kolory, intensywne. Ubieram Młodego jak dziecko, nie jak małego dorosłego, a z podziałów kolorystycznych nic sobie nie robię. Nie zabiorę dziecku całej tęczy kolorów na rzecz szarości i burości tylko dlatego, że te są "chłopięce". Z resztą, każdy ma swoje wyobrażenie o tych podziałach i tak kiedy robiłam małemu czapkę biało czerwoną jedna osoba powiedziała mi, że to chłopcu nie pasuje. Młody nosi czapkę i wzbudza zachwyt.

A ponieważ październik jeszcze nie minął, a jest to miesiąc walki z rakiem piersi:
Ciekawe co noszą ci nieprawdziwi...