Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przeczytane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przeczytane. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 października 2013

Infografika dla Michalika

W świetle ostatnich wypowiedzi biskupa Michalika na temat pedofilii w kościele (tu i tu), doszłam do wniosku, że biedny biskup MUSI mieć jakiś uraz mózgu. Nie ma się co wyżywać na chorym, trzeba mu pomóc. Zainspirowana tym wykresem stworzyłam własny. Kolorowe obrazki czasem lepiej trafiają do niektórych, niż najprostsze tłumaczenia. Może macie pomysł jak to teraz Michalikowi przekazać?
 

poniedziałek, 8 lipca 2013

Łszy i wszy, czyli czytamy Konopnicką

W czytaniu zaniedbałam się ostatnio z powodu braku czasu, a może raczej z powodu lepszych wrażeń i rozrywek. Dla siebie czytam więc niewiele, za to Młodemu czytam codziennie. Oscar uwielbia jak mu czytać pomału, wyraźnie, a nawet przesadnie, wymawiając wyrazy i raz po raz spoglądając w jego stronę. Jak jest rozbudzony to czytamy sobie głośno, pokrzykujemy przy każdym wykrzykniku i śmiejemy w głos nawet jak nie jest do śmiechu. Kiedy zasypia czytam stłumionym głosem, głaszcząc go po główce, a on pomału przysypia uśmiechając się i ziewając na przemian. Czytam mu prawie wyłącznie po polsku. Doszłam do wniosku, że angielskiego i tak się dobrze nauczy, a trzeba mu zaszczepić chęć mówienia i czytania po polsku. Jeśli nie miłość, to choć sympatię do języka.

Ostatnio czytamy więc "O krasnoludkach i sierotce Marysi" Konopnickiej. Nie wiem, czy pamiętacie tę książkę, ale jeśli nie, to powiem szczerze, że warto przeczytać. Jakim cudnym językiem jest ona pisana! Ileż pięknych imiesłowów. Najeżona jest tymi wszystkimi "powiedziawszy", "usiadłszy" i "wysłuchawszy", że aż nieprzyzwyczajony język się plącze. A zdania jaki długachne, złożone. Zobaczcie na przykład to: "Lud w tej krainie tak jest wojenny i mężny, iż drobne dzieci pieką w gorącym popiele kartaczowe kule, które gdy w żarze z trzaskiem pękać poczną, co jest całkiem niebieskiemu grzmotowi podobne, wtedy chłopcy, od pieluch już śmiercią gardzący, a i mdłe dziewczątka nawet, wygrzebują one pękające z okrutnym hukiem kartacze i dymiące jeszcze wprost do gęby kładą."
Nie piękne?

wtorek, 4 czerwca 2013

Książki Polecam

Czytając post blogowy jednej z lubianych przeze mnie autorek zauważyłam coś o sobie. Otóż polecam książki bo jeśli coś zapadło mi w pamięć to chcę, żeby moi znajomi też to przeczytali. Nie pisze oficjalnych, właściwych recenzji. To za dużo męczarni nie psując zakończenia, nie wdając się zbytni w szczegóły. Zawsze piszę jednak parę słów. Czuję, że jak coś mnie się spodobało to jestem jednak winna autorce lub autorowi kilka dobry słów. A i sama lubię kiedy znajomi polecają książki. Przeczytałam w ten sposób kilka perełek.

Polecam zatem ostatnio czytaną przeze mnie książkę. "The Painted Girls" to powieść historyczna, której akcja rozgrywa się w dziewiętnastowiecznej Francji. Autorka wzięła kilka faktów zmieszała je w swojej wyobraźni i wyszła z tego całkiem ciekawa mieszanka. Jest i miłość siostrzana i romantyczna, jest zbrodnia i zdrada.  Zazwyczaj nie czytam powieści historycznych, ale tę dostałam od wydawcy przez goodreads. Darmowe książki to jeden z powodów korzystania z tego serwisu.
The Painted Girls

czwartek, 24 stycznia 2013

Stephen King

Naszło mnie na Stephena Kinga. Nagle i bez ostrzeżenia mam ochotę poczytać drastyczne opisy tortur i morderstw. Nie wiem skąd mi mi się to wzięło, ale jak jest to akceptuję i zabieram się do czytania.
Stephen King ma chyba tylu wielbicieli, co krytyków, ci ostatni to zwłaszcza profesorowie literatury, którzy nigdy niczego nie wydali.
Jeśli o nie chodzi to sama nie wiem czy lubię jego pisanie czy nie. Czytałam coś dawno, bardzo dawno temu  i w sumie podobało mi się, ale bez zrywania się po nocach. A przyznacie sami: co to za horror, po którym śpi się jak dziecko? A może ja mało bojaźliwa jestem?
Jedyną książką, która nie dała mi spać po nocach były "Szepty" D. Koontza, ale byłam wtedy dużo młodsza. Nie wiem, czy teraz tez bym się bała...

niedziela, 25 listopada 2012

Room

Długi weekend jak szybko przyszedł, tak szybko się kończy. Tak niestety jest ze wszystkim co dobre.  Ja ani nie świętowałam, ani nie zrobiłam zaplanowanych porządków, ani nie skorzystałam z piątkowych przecen. Trochę to za sprawą mojego lenistwa, a trochę z powodu dokuczliwej infekcji. Jedno dobre z tego weekendu przyszło. Przeczytałam "Room" Emmy Donoghue. Czekał na mnie od dwóch lat, ale ciągle znajdowałam coś innego, ciekawszego. Polecam książkę zacząć czytać bez czytania recenzji, bez żadnego opisu. Książka na jeden, maksymalnie dwa wieczory, ale warto.


piątek, 24 lutego 2012

Polecam

Zachwycona i oszalała na punkcie tej książki polecam ją każdemu, kto ma parę chwil na zbyciu. Książka jest fascynująca. Świat rzeczywisty miesza się w niej z literackim i zacierają się granice pomiędzy nimi. Pod pewnymi nieuchwytnymi względami przypomina mi trochę Mistrza i Małgorzatę Bułhakowa. Przeczytanie jej zajęło mi w sumie miesiąc, bo miałam spore przerwy. Odkładałam, rozmyślałam, czytałam od nowa.
 

Jak już wspominałam J. zaczął mi czytać Bossypants Tiny Fay.  Ona jest po prostu śmieszna, bardzo mądrym, przemyślanym humorem. Nie zliczę ile razy popłakałam się ze śmiechu, a jeszcze jej nie skończyłam. Troje najśmieszniejszych ludzi, o których mi wiadomo, to: Tina Fey, Jeff Dunham (Ahmed!, Peanut!) i Ellen DeGeneres. W tej kolejności.

wtorek, 3 stycznia 2012

W 2011 przeczytałam...

2011 to nie był zły rok. Zrobiłam całkiem sporo, zrealizowałam większość planów. Nie był ekscytujący, nie wydarzyło się nic ciekawszego od wycieczki na plaże, czy długu w bibliotece. Nie będę podsumowywać, bo nie ma za bardzo o czym mówić.
W zeszłym roku przeczytałam mniej książek niż bym chciała i zdecydowanie mniej dobrych, czy zachwycających książek niż mój czas na to pozwolił. Dla mnie dobra książka to taka o której sobie jeszcze czasem rozmyślam nawet kilka miesięcy po przeczytaniu. Szkoda, że nie wiem czy książka jest świetna zanim po nią sięgnę, to by oszczędziło mi sporo czasu i rozczarowań. Zwłaszcza, że jakoś tak mam, że jak już książkę zacznę to ją zazwyczaj doczytam do końca bez względu na to jak mnie męczy. To trzeba zmienić i nawet kilku w tym roku nie doczytałam do końca (czytaj: dwóch). Na następny rok życzę sobie, aby dobre książki stanowiły więcej niż 20% tego co przeczytam.
Te dobre w tym roku to były, w kolejności czytania:
1. Anna Karenina- Tołstoja. Lepiej późno niż wcale i jeśli ktoś z Was jeszcze nie czytał to zachęcam (za darmo na kindle i innych e-readers).

2. The Murderer's Daughters- Randy Susan Meyers.

Książka została wydana w wielu językach jednym z nich jest polski. Niestety polskie wydawnictwo zrobiło błąd w nazwisku autorki, oraz błędnie podaje, że książka jest autobiograficzna. Powstała ona w oparciu o prace autorki w pomocy socjalnej, ale nie jest ani autobiograficzna, ani nie opisuje prawdziwych wydarzeń.
Jest to historia dwóch dziewczynek, których ojciec zabija matkę. Ich perypetie są naprawdę wciągające, a autorka opisuje ich przeżycia bardzo wiarygodnie.





3. The Secret Life of Bees- Sue Monk Kidd.
Też wydana po polsku. Pojawiła się tez ekranizacja.Książka o kobietach, rasistowskiej Ameryce i kobietach jeszcze raz. Przykro mi było ją kończyć.










4. The Namesake- Jhumpa Lakiri.
Rownież do znalezienia po polsku. Opowieść o poszukiwaniu własnego ja, napisana z humorem i jakże pięknym językiem. Tym bardziej interesująca bo wprowadzająca w nieznany świat bengalskich emigrantów.









5. Once Upon A River- Bonnie Jo Campbell.
Nie znalazłam po polsku. Po książkę warto sięgnąć z wielu względów. Jednym z nich niech będzie to, że jest o dziewczynie, która w nieszczęściach swojego młodego życia nie szuka ratunku u mężczyzn. Nie śni o pięknym rycerzu, chociaż pewnie takim by nie pogardziła ( a która by pogardziła :)). Nie marudzi, jest silna i lubi seks.







Miłego czytania.