"Naprawdę? Ja tam nigdy nie byłam" stwierdziłam.
"I dobrze, dłużej pożyjesz." odpowiedział rezolutnie.
Mimo tego, że nigdy nie miałam potrzeby pójść do konsulatu, to wiem z opowiadań co to za koszmarne miejsce. Historie o opryskliwości urzędników, wielkich kolejkach i jeszcze większym bałaganie są powszechnie znane.
Tym niemniej polska flaga reprezentuje się pięknie na tle czystego nowojorskiego nieba.
Wygrałam!!!!
Chciałem Ci podrzucić tutaj moją notkę o konsulacie w DC, ale zajrzałem i zauważyłem, że pod nią komentowałaś, więc znasz :-)
OdpowiedzUsuńA Karskiego z szachami mamy identycznego:
http://sporothrix.wordpress.com/2008/06/03/georgetown-university-ii/
Bylam w polskim konsulacie trzy razy. W tym raz jako interesant, bylo to 26 lat temu po smierci mojego ojca, musialam w konsulacie potwierdzic pismo zrzekajace sie majatku (?) po ojcu. Pozniej bylam na jakiejs wystawie, namowili mnie znajomi i jeszcze raz na jakims koncercie zorganizowanym dla uczczenia pamieci zmarlego meza mojej kolezanki. A jak wiesz pracuje przy sasiedniej, rownoleglej ulicy:))
OdpowiedzUsuńMiski- Tak, pamiętam notkę o konsulacie u Ciebie. Ławeczek Karskiego jest 5- Nowy Jork, Waszyngton, Kielce, Łódź i Tel-Awiw. Różnią się szczegółami i NY, DC i Kielce mają szachownicę. Jeszcze muszę jechać do DC i Kielc i ograć go tam :)
OdpowiedzUsuńStar- ja do tej pory nawet nie wiedziałam, gdzie jest konsulat. J. był kiedyś jako interesant i nie poleca :)
OdpowiedzUsuńJa tez nie polecam, ale jak mus, to mus:)) Mam zdjecie na laweczce w Kielcach:)))
UsuńPokaz zdjecie!
UsuńEvita, przyjeżdżaj koniecznie do DC. Super by było się spotkać (a ograć Karskiego przy okazji) :)
OdpowiedzUsuńNa pewno kiedys przyjade. Bylam pare lat temu, ale to bylo tak dawno...
Usuńfajne niebo macie w tym Nju Jorku zimą! ;)))
OdpowiedzUsuńLatem jeszcze fajniejsze, musisz sama zobaczyc.
Usuń