Zmęczona targaniem zeszytów i książek pod pachą (taką pilną jestem studentką) postanowiłam kupić sobie pojemną torbę, z tych co to wszystko się w nich mieści, a jednak wyglądają lekko. Mam tych swoich dupereli bez miary to i torba sama w sobie nie mogła być za ciężka, więc chociaż podobają mi się te usztywniane kuferkowate torebki, to taka odpadła od razu w przedbiegach. Szukałam tego dziadostwa długo, bo i ceny mnie odstraszały i prawdziwego dziadostwa kupić nie chciałam :) Pojechałam nawet specjalnie do kilku malli, a nienawidzę takich zakupów. Aż w końcu się zdecydowałam kupić on-line torebkę letnią:

Jest wystarczająco duża, żeby zmieścić wszystkie moje pierdołki plus książki, zeszyty i piórnik (posiadam takowy :)). W dodatku torba kosztowała niewiele, dlatego pomyślałam sobie, że w końcu znajdę jakąś fajniejszą i kupię sobie w jesiennym kolorze. No i znalazłam jeszcze zanim ta przyszła mi pocztą.

I teraz mam dwie duże torby, obydwie super lekkie i wygodne i obydwie zaakceptowane przez Szekspira. On lubi włazić do wszelakich worków, pudełek, szuflad etc. A pomyśleć, że tydzień temu nosiłam zeszyt pod pachą. Może przydałaby mi się czerwona torba- na zeszyty oczywiście ;)