Dokladnie trzy lata temu urodził się Oscar, w maju do rodziny dołączy Lily.
A był taki maleńki...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą photography. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą photography. Pokaż wszystkie posty
środa, 6 kwietnia 2016
niedziela, 25 października 2015
czwartek, 31 października 2013
Happy Halloween!
Zawsze uwielbiałam Halloween, choć w tym roku nie Świętuję. Niedługo już z Młodym będę zbierać łakocie :)
niedziela, 20 października 2013
Jesień na Brooklynie
Już wklepałam super-duper przydługi wpis w moim telefonie, już publikuję, i co? "Coś poszło źle, spróbuj jeszcze raz." Nawet wersja robocza się nie zachowała. No @#$%^!!!
No coż, może chociaż zdjęcia?
No coż, może chociaż zdjęcia?
niedziela, 2 czerwca 2013
Czas Świętować
Ostatnie zajęcia miałam w grudniu i już, dość, skończyłam szkołę. Ceremonia zakończenia odbywała się dopiero w maju i zastanawiałam się czy iść. Bo czy ma sens przywdziewać togę pięć miesięcy później? Czy ma sens stroić się i świętować jakieś osiągnięcie po takim czasie, kiedy dawno już przechodzi się nad tym do porządku dziennego? Przecież życie nie stoi w miejscu i przede mną już inne wyzwania i inne szczyty do zdobycia. I czasu teraz jakoś mało i snu brakuje.
Jednak warto. Warto zatrzymać się i świętować nawet jeśli to mała górka, a nie wielki szczyt. Znaleźć czas by odwrócić się i powiedzieć sobie: zasłużyłam na tę chwilę radości, bo pracowałam ciężko. A później powiesić togę do szafy i przywdziać nowy stój na nowe wyzwanie.
Jednak warto. Warto zatrzymać się i świętować nawet jeśli to mała górka, a nie wielki szczyt. Znaleźć czas by odwrócić się i powiedzieć sobie: zasłużyłam na tę chwilę radości, bo pracowałam ciężko. A później powiesić togę do szafy i przywdziać nowy stój na nowe wyzwanie.
niedziela, 10 lutego 2013
sobota, 8 grudnia 2012
wtorek, 9 października 2012
Nieobecność Usprawiedliwiam
Nie było mnie tu, w necie, ostatnio wcale. Za intensywnie jestem w realu i tu już nie starcza sił. Wszystko na raz woła o moją uwagę, a ja próbuję rozdwoić się i potroić i nawet się czasem udaje. Lato minęło za szybko. Było jezioro, był ocean. Była wiewiórka włamywaczka kuchenna. W międzyczasie poznałam Evek nareszcie osobiście i nauczyłam się od niej między innymi nazywać mojego kota "ładnym inaczej", a nie paskudkiem. Evek opowieść o odwiedzinach w Wielkim Jabłku jest tu, tu i tu. Polecam.
Teraz moje życie koncentruje się głównie na walce z różnymi instytucjami publicznymi. Procedury i procedury, a człowiek jakoś z tego wszystkiego znika, przecieka pomiędzy kolejnymi kawałkami papieru. A urzędnicy te świstki lubią gubić, zapominać. Nikt nie myśli o tym, że nie chodzi o to, żeby te papierki uporządkować, że przecież chodzi o człowieka, że człowiek powinna być ważniejsza od kolejnego karteluszka. Walka z urzędami to taka walka z wiatrakami i czasem zdaje mi się, że Don Kihot miał w tym więcej sukcesów niż ja.
Nie miało być pesymistycznie, ale jakoś tak wyszło. Cóż, następnym razem będzie optymistyczniej.
A tu kilka fotek z lata:
Teraz moje życie koncentruje się głównie na walce z różnymi instytucjami publicznymi. Procedury i procedury, a człowiek jakoś z tego wszystkiego znika, przecieka pomiędzy kolejnymi kawałkami papieru. A urzędnicy te świstki lubią gubić, zapominać. Nikt nie myśli o tym, że nie chodzi o to, żeby te papierki uporządkować, że przecież chodzi o człowieka, że człowiek powinna być ważniejsza od kolejnego karteluszka. Walka z urzędami to taka walka z wiatrakami i czasem zdaje mi się, że Don Kihot miał w tym więcej sukcesów niż ja.
Nie miało być pesymistycznie, ale jakoś tak wyszło. Cóż, następnym razem będzie optymistyczniej.
A tu kilka fotek z lata:
wtorek, 10 lipca 2012
Z Anetą w Teresie
Spóźniłam się, zawsze się spóźniam. Ograniczenie spóźnialstwa było moim postanowieniem noworocznym i idzie mi całkiem nieźle, ale nadal mam wpadki. Aneta czekała na szczęście, z książką w reku.
Aby przełamać lody miałyśmy iść na lody. Ale polskie naleśniki i piwo (też polskie) równie dobrze przełamują lody :) Najlepsze naleśniki dają w Teresie i tam poszłyśmy. O czym gadać z kimś nieznajomym? Nie wiem, ale Aneta, jak się okazało, nie jest nieznajoma. Ze znajomymi jak wiadomo gada się o wszystkim i tak właśnie było: o książkach, blogach, psach, kotach, papugach, mężach, pracy i wszystkim po trochu. Niekoniecznie w tej kolejności. Na początku gadatliwy kelner, którego znałam z czasów pracy w Teresie, później był zajęty i zostawił nas samym sobie. Zrobiłam Anecie zdjęcie, ale niestety na blogu go nie będzie. A żałujcie, bo Aneta ma uśmiech rozświetlający całe pomieszczenie. Świetnie jest móc przyłożyć twarz i realną osobowość do osobowości blogowo- facebookowej. Już nie mogę się doczekać następnego spotkania.
I oczywiście czekam niecierpliwie na spotkanie z Ewek :).
Aby przełamać lody miałyśmy iść na lody. Ale polskie naleśniki i piwo (też polskie) równie dobrze przełamują lody :) Najlepsze naleśniki dają w Teresie i tam poszłyśmy. O czym gadać z kimś nieznajomym? Nie wiem, ale Aneta, jak się okazało, nie jest nieznajoma. Ze znajomymi jak wiadomo gada się o wszystkim i tak właśnie było: o książkach, blogach, psach, kotach, papugach, mężach, pracy i wszystkim po trochu. Niekoniecznie w tej kolejności. Na początku gadatliwy kelner, którego znałam z czasów pracy w Teresie, później był zajęty i zostawił nas samym sobie. Zrobiłam Anecie zdjęcie, ale niestety na blogu go nie będzie. A żałujcie, bo Aneta ma uśmiech rozświetlający całe pomieszczenie. Świetnie jest móc przyłożyć twarz i realną osobowość do osobowości blogowo- facebookowej. Już nie mogę się doczekać następnego spotkania.
I oczywiście czekam niecierpliwie na spotkanie z Ewek :).
poniedziałek, 9 lipca 2012
Krotkie Streszczenie Informacyjne
W okropnym stresie żyłam ostatnio, to i pisać nie bardzo miałam ochotę. Przyczyną mojego stresu jest Szekspir, który znów się rozchorował. Długie nieprzespane noce spędziłam pilnując go. W końcu okazało się i tak, że jedyną opcją miała być operacja, albo uśpienie kotka. Co ja się napłakałam, namartwiłam. Postanowiłam, że więcej zwierząt mieć nie mogę, bo to nie na moje nerwy. Inni ludzie potrafią podjąć decyzję na chłodno, a ja nie. Mój J. natomiast nie może patrzeć jak ja się martwię (o płaczu nie wspomnę), więc zgadza się na wszystko.
Stanęło więc na operacji i powiem wam, że będę jeździć na kocie, bo ta kasa co przepuściłam na jego weterynarza w ciągu dwóch lat kupiłaby mi lepszy samochód, którego desperacko potrzebuję. Ja wiem, że ludzie tego nie rozumieją, ba, ja sama tego nie rozumiem.
Szekspir jest już po operacji i czuje się całkiem nieźle biorąc pod uwagę okoliczności. To pozwoliło mi trochę odetchnąć.
W piątek pojechaliśmy do Connecticut pozałatwiać parę spraw i oprócz wielkiego korka przypomniało mi się, że poza Nowym Jorkiem całkiem niedaleko istnieje zupełnie inny świat, zupełnie inna Ameryka. Ani lepsza, ani gorsza, inna po prostu. Wolniejsza trochę, spokojniejsza, zdecydowanie grubsza (zajechaliśmy do Wall-martu).
Kilka zdjęć z drogi:
Po powrocie zatrzymaliśmy się w Parku na Queensie.
Stanęło więc na operacji i powiem wam, że będę jeździć na kocie, bo ta kasa co przepuściłam na jego weterynarza w ciągu dwóch lat kupiłaby mi lepszy samochód, którego desperacko potrzebuję. Ja wiem, że ludzie tego nie rozumieją, ba, ja sama tego nie rozumiem.
Szekspir jest już po operacji i czuje się całkiem nieźle biorąc pod uwagę okoliczności. To pozwoliło mi trochę odetchnąć.
W piątek pojechaliśmy do Connecticut pozałatwiać parę spraw i oprócz wielkiego korka przypomniało mi się, że poza Nowym Jorkiem całkiem niedaleko istnieje zupełnie inny świat, zupełnie inna Ameryka. Ani lepsza, ani gorsza, inna po prostu. Wolniejsza trochę, spokojniejsza, zdecydowanie grubsza (zajechaliśmy do Wall-martu).
Kilka zdjęć z drogi:
Po powrocie zatrzymaliśmy się w Parku na Queensie.
niedziela, 24 czerwca 2012
Mermaid Parade, czyli syrenki na Coney Island
Tutaj zawsze dzieje się coś ciekawego i za to właśnie kocham to miasto. Pogoda wczoraj była świetna. Było ciepło, ale dało się odczuć miłą bryzę od oceanu, no i nie było tak wielkiej wilgotności powietrza jak w ostatnich kilku dniach. I dobrze, bo akurat wczoraj wypadła coroczna parada syrenek na Coney Isand. Chociaż w pobliżu Coney Island mieszkam od lat, to nigdy jakoś nie było mi po drodze. Tym razem jednak wybraliśmy się obydwoje. Ludzi już w metrze było całe mnóstwo, a już tam na miejscu ciężko było się dopchać, żeby coś zobaczyć. Ja się dopchałam oczywiście, bo ja się zawsze wszędzie wmanewruję :) Paradowały głównie syrenki, rybki, koniki i inne morskie stwory, ale można też było spotkać Transformers ku uciesze dzieci wszystkich płci, których oczy na widok tego pana robiły się okrągłe jak spodeczki, a buzie zamierały w zachwycie.
Najwięcej było jednak rożnego rodzaju bogiń i bogów morskich.
Największą furorę robiły najmłodsze syrenki.
Ja załapałam się na darmowe przytulanie. Grzechem byłoby nie skorzystać.
Po wszystkim morskie stwory wybrały się na plażę, czy może z powrotem do siebie do morza...
Na Huffington Post jest fajny filmik z parady. Polecam, bo można zobaczyć Nowojorczyków takich jakimi naprawdę są, a nie wtedy kiedy idą do pracy w szpilach czy garniturach.
piątek, 22 czerwca 2012
Merida Księżniczka Disneya- Co Każda Księżniczka Powinna Zobaczyć
Wczoraj w samym środku nocy poszłam z J. na Brave. Kolejny disneyowski film o księżniczce. Obydwojgu podobało nam się znakomicie. Świetna opowieść o dziewczynie i jej matce, o tej wyjątkowej więzi między córką a jej mamą. Jest oczywiście też ojciec i super śmieszni bracia. Jak w każdym filmie o księżniczce znalazł się też królewicz. A najważniejsze, że wszyscy żyli długo i szczęśliwie bo tak, jak chcieli.
piątek, 8 czerwca 2012
wtorek, 5 czerwca 2012
Ja tu świętuję lato...
...A lato ktoś ukradł. Serdecznie uprasza się o jakiekolwiek informacje mogące doprowadzić do odnalezienia lata. Zaginiony jest piękny, lubi jasne kolory i chodzi pod rękę ze słońcem. Nagrodą za odnalezienie lata będzie poprawa nastroju i opalenizna.
niedziela, 3 czerwca 2012
Z okazji lata...
Skończyłam pisać pracę i choć jeszcze trochę przede mną to najtrudniejsze mam za sobą. Tymczasem z okazji lata kupiłam sobie za całe $2 lakier do paznokci w kolorze Times Square Tangerine Creme :)
sobota, 21 stycznia 2012
Polski Konsulat w Nowym Jorku
Spacerując ostatnio po Manhattanie J. zauważy, że jesteśmy w pobliżu konsulatu.
"Naprawdę? Ja tam nigdy nie byłam" stwierdziłam.
"I dobrze, dłużej pożyjesz." odpowiedział rezolutnie.
Mimo tego, że nigdy nie miałam potrzeby pójść do konsulatu, to wiem z opowiadań co to za koszmarne miejsce. Historie o opryskliwości urzędników, wielkich kolejkach i jeszcze większym bałaganie są powszechnie znane.
Tym niemniej polska flaga reprezentuje się pięknie na tle czystego nowojorskiego nieba.
"Naprawdę? Ja tam nigdy nie byłam" stwierdziłam.
"I dobrze, dłużej pożyjesz." odpowiedział rezolutnie.
Mimo tego, że nigdy nie miałam potrzeby pójść do konsulatu, to wiem z opowiadań co to za koszmarne miejsce. Historie o opryskliwości urzędników, wielkich kolejkach i jeszcze większym bałaganie są powszechnie znane.
Tym niemniej polska flaga reprezentuje się pięknie na tle czystego nowojorskiego nieba.
Wygrałam!!!!
czwartek, 19 stycznia 2012
Znak Czasów
Kiedyś była tam elegancka restauracja...
Teraz jest Apple Store...
Nie jest źle, dopóki ktoś nie wpadnie na genialny pomysł, żeby zamienić zegar na elektroniczny. Koniecznie z wielkim logo :)
piątek, 23 grudnia 2011
Wesołych...
Życzę Wam, byście pod choinką znaleźli dokładnie to czego Wam potrzeba.
Wesołych Świąt!
PS. Uwielbiam moją choinkę :)
poniedziałek, 12 grudnia 2011
czwartek, 10 listopada 2011
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















